Sonda

Czy uważa Pan/Pani, że dialog społeczny pomaga w prowadzeniu działalności gospodarczej?

Newsletter

Zapisując się do naszego newslettera otrzymasz zawsze świeże informacje.

Polacy mają bardzo dobrą markę w USA

18.05.17

 

Ryszard Schnepf, fot. R. Baranowski
Ryszard Schnepf, fot. R. Baranowski

Rozmowa Gazety BCC z Ryszardem Schnepfem, ambasadorem RP w USA w latach 2012-2016.

- Minęło sto dni rządów Donalda Trumpa. Jaka jest Ameryka pod jego rządami?

- Ameryka pod rządami Donalda Trumpa to zagadka dla wyborców, a przede wszystkim dla opinii międzynarodowej. Decyzje podejmowane przez prezydenta są, można powiedzieć, elastyczne. Zapowiadane zerwanie umów handlowych m.in. z Meksykiem i z Kanadą, odmowa podpisania Partnerstwa Transpacyficznego – wszystko wskazywało na to, że Ameryka rzeczywiście wycofuje się z polityki globalnej. Najprawdopodobniej otoczenie prezydenta i sytuacja polityczna zmusiły go do podjęcia kilku decyzji, które zmieniają ton decyzji z początku urzędowania. Mocne słowa pod adresem Rosji i aneksji Krymu, atak rakietowy na Syrię, demonstracja siły wobec Korei Północnej pokazują, że ta prezydentura wciąż się zmienia. Sto dni Donalda Trumpa trudno ocenić jako skuteczne kierowanie państwem, ponieważ poniósł on kilka poważnych porażek, np.: wydanie dekretu o wstrzymaniu ruchu pasażerskiego z krajów muzułmańskich i zablokowanie tej inicjatywy przez niektóre sądy amerykańskie; zniesienie tzw. Obamacare, a jednocześnie nieuzyskanie akceptacji dla własnego programu. Wybuchło też kilka afer: gwałtowne odwołanie szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego generała Michaela Flynn’a, zamieszanie wokół prokuratora generalnego Jeffa Sessions’a oraz ciągle niewyjaśniona sprawa kontaktów z ambasadą i ze służbami rosyjskimi w okresie kampanii. Ale jest też kilka pozytywnych elementów, które dają odrobinę nadziei i tego się trzymajmy.

- Jak Ameryka może wyglądać za jakiś czas?

- Pytanie, na które odpowiedź warta jest Nagrody Nobla! To strategiczna odpowiedź, bo znaczy bardzo wiele dla Europy i dla Polski. Nie wiemy, na ile tak ważne sprawy, jak np. rozwiązanie konfliktu bliskowschodniego, mogą się odbyć kosztem innych priorytetów USA, przykładowo kosztem bezpieczeństwa tzw. wschodniej flanki NATO. Istnieją obawy, że do takiej sytuacji może dojść i że wzmocnienie w jednym miejscu może oznaczać osłabienie w innym.

- Jak przypuszczalnie będą kształtowały się polsko-amerykańskie relacje gospodarcze?

- Gospodarka amerykańska jest stabilna, więc można liczyć na dobre partnerstwo. Natomiast niepewność budzi deklarowany negatywny stosunek prezydenta Trumpa wobec porozumienia z Unią Europejską, czyli wobec TTIP. Dla naszych przedsiębiorców byłoby to kluczowe porozumienie, ponieważ ułatwiałoby dostęp polskich produktów (np. rolniczych, które są hitem eksportowym polskiej gospodarki) na rynek amerykański. Obecnie amerykańskie procedury związane z dopuszczeniem świeżych owoców, warzyw czy mięsa są niezwykle uciążliwe i długotrwałe. Ale zachęcam polskich przedsiębiorców, w szczególności tych średnich i mniejszych, by powoli próbowali zrobić krok za Atlantyk, bo rynek amerykański to największa liczba konsumentów na świecie z „wysokiej półki”.

- W jakich branżach polsko-amerykańska współpraca gospodarcza układa się najlepiej?

- Z punktu widzenia państwa, kluczowymi obszarami współpracy pozostają te związane z bezpieczeństwem, czyli sektor wojskowy i energetyczny. Dokładałem wszelkich starań w sprawie importu amerykańskiego gazu płynnego i cieszę się, że być może już niedługo pierwszy transport dotrze do gazoportu w Świnoujściu. Powstają też projekty (np. projekt trzech mórz) powiązania Polską i z krajami na południe od nas, z krajami bałkańskimi aż po Chorwację nitkami ciągów energetycznych. Aktywność amerykańskich firm, które działają w Polsce w obszarze przemysłu obronnego, daje nam dostęp do nowych technologii. Nie wszystkie jej tajniki są chętnie przekazywane partnerom, ale jesteśmy na dobrej drodze, żeby – tak, jak to miało miejsce z zakupem samolotów F16 - wchodzić w inny świat technologiczny, czego dowodem może być Dolina Lotnicza, Aviation Valley koło Rzeszowa, gdzie ulokowały się firmy europejskie i amerykańskie, dostarczające technologie i produkujące elementy samolotów. To dla nas szansa na wkroczenie na drogę innowacyjności oraz ogromny skok technologiczny.

- Czy polsko-amerykańska współpraca w obszarach przemysłu spożywczego oraz przetwórstwa może być bardziej owocna?

- Biorąc pod uwagę potencjał obu tych krajów, wymiana handlowa jest na zdecydowanie zbyt niskim poziomie - równym, czy nawet mniejszym niż wymiana z Hiszpanią. Polscy przedsiębiorcy boją się wejścia na rynek amerykański. To nie tylko wina barier handlowych, to także bariera psychologiczna – nie każdy jest przygotowany mentalnie do tego, żeby zmierzyć się z wyzwaniami rynku amerykańskiego. Tymczasem zdobycie nawet jego małego fragmentu oznacza otwarcie także na inne rynki, bo sieci handlowe z USA działają na całym kontynencie amerykańskim.

- Czy stereotypowy obraz Polaka funkcjonujący wśród Amerykanów nie przeszkadza w prowadzeniu biznesu?

- Na ogół, stykając się z amerykańską Polonią, mamy do czynienia ze społecznościami Chicago lub Nowego Jorku. W tych dwóch dużych miastach mieszkają zarówno ci nasi rodacy, którzy poradzili sobie z wyzwaniami Ameryki, jak i ci, którzy im nie sprostali - i to rzutuje na naszą obiegową opinię o Polakach za oceanem. Trzeba jednak podkreślić, że generalnie Polacy mają bardzo wysoką markę w USA, są postrzegani jako ludzie pracowici, zdolni, innowacyjni, łatwo przystosowujący się i rodzinni. Rodzinność oznacza dla pracodawców rzetelność – skoro pracownik dba o rodzinę, na pewno nie porzuci pracy, będzie chciał awansować. W Stanach Zjednoczonych oraz w Ameryce Łacińskiej można być bezsprzecznie dumnym z tego, że się jest Polakiem.

Ocena:
1 2 3 4 5