Wzrost niepewności w gospodarce

09.03.2026

W bieżący rok ekonomiści wchodzili w przekonaniu, iż w 2026 naszej gospodarki „nie może spotkać nic złego”, gdyż kombinacja wciąż znacznego wzrostu realnych wynagrodzeń w gospodarce miała zapewnić solidny wzrost konsumpcji prywatnej, zaś „ odkręcone dwa kurki” pieniądza „europejskiego” (1. Fundusze spójności, 2. KPO) miały dać dużego „kopa” inwestycjom. Do niemal ostatniego dnia lutego b.r. dominowało przekonanie o tym, że 2026 będzie gospodarczym „rokiem złotego środka”. Wzrost gospodarczy miał sięgnąć 4%, inflacja miała spaść – i utrzymać się – w okolicy 2%, co miało skłonić RPP do sprowadzenia referencyjnej stopy procentowej do 3% przed końcem tego roku, wobec 4% na koniec 2025.

Atak na Iran przewraca te prognozy i jesteśmy na samym początku drogi ich rewizji – dziś nie wiemy jeszcze, jak bardzo – i jak często- trzeba będzie je zmieniać. Jeśli jednak wziąć pod uwagę, że tydzień kończący się 6 marca był tygodniem najsilniejszego wzrostu ceny ropy naftowej od ponad 40 lat, to widać pierwsze i najbardziej oczywiste źródło zaburzeń: ceny energii oraz ich przełożenie inflacyjne – w skali całego globu. Wyższa inflacja uderzać będzie w realną siłę nabywczą gospodarstw domowych – a więc konsumpcja będzie niższa, niż zakładano wcześniej, szczególnie uwzględniwszy, iż konsument będzie znacznie bardziej ostrożny z wydatkami, wobec tak silnie negatywnie zmieniającego się otoczenia i wzrostu obaw o przyszłość.

Wątek dotyczący ropy naftowej to nie tylko jej cena – ale również – a może „przede wszystkim” – kwestia dostępności. W piątek 6. marca minister energii Kataru ostrzegł w rozmowie z “Financial Times”, że wojna zmusi kraje Zatoki Perskiej do wstrzymania eksportu surowców energetycznych w ciągu kilku tygodni. Region dotychczas dostarczał  ok. ¼ globalnej podaży ropy naftowej oraz ok 1/6 globalnej podaży gazu. Poważne ryzyko znacznego ograniczenia dostaw pcha do góry ceny ropy – ale to nie wszystko. Jeśli wziąć pod uwagę, że przez Cieśninę Ormuz przepływa około 40-50% dostaw ropy naftowej dla dwóch najludniejszych gospodarek świata: Indii i Chin, oraz 80-90% dostaw dla jednych z najbardziej zaawansowanych technologicznie krajów świata: Japonii i Korei, to nie można nie zadać sobie pytania, jakie byłyby globalne konsekwencje skutecznego zablokowania przepływu energii przez ten – najważniejszy w skali globu w tym wymiarze – obszar. Choćby na kilka tygodni.

Oczywiście podejmowane są działania mające przeciwdziałać takiemu scenariuszowi: administracja USA deklaruje gotowość udzielenia gwarancji ubezpieczeniowych i od ryzyka politycznego dla statków przewożących ropę i gaz, zwiększono obecność okrętów desantowych i lotnictwa w regionie Zatoki – a nawet zadeklarowano eskortowanie przez amerykańskie okręty wojenne tankowców płynących przez Ormuz. Z drugiej strony należy brać pod uwagę, że Iran dysponuje ok 20-30 okrętami podwodnymi, z których większość to niewielkie jednostki, przystosowane do operowania właśnie na takich akwenach jak Zatoka. Prawdopodobnie dysponuje do 5 tysięcy min morskich różnych typów, które mogą być stawiane także przez jednostki cywilne – ale też przez flotę setek szybkich łodzi szturmowych. Wzdłuż wybrzeży rozlokowane są liczne wyrzutnie specjalizowanych pocisków przeciwokrętowych. Jeśli dołożyć do tego flotę dronów, wodnych jak i lotniczych, to mamy obraz bardzo poważnych ryzyk.

Powyższe rozważania, skupione wokół ropy i gazu, nie uwzględniają możliwych scenariuszy geopolitycznych, mogących nabrać dynamiki na kanwie ataku na Iran.

Reasumując, czeka nas bardzo intensywny czas i bardzo duży wzrost niepewności w gospodarce.

 

dr Marcin Mrowiec
Minister Gospodarki w Gospodarczym Gabinecie Cieni BCC.

 

COPYRIGHTS BCC
CREATED BY 2SIDES.PL