Decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o podpisaniu ustawy budżetowej na 2026 rok i zamiarze skierowania jej w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego oceniam przede wszystkim przez pryzmat jej potencjalnych skutków dla stabilności gospodarczej w bieżącym roku.
Taki ruch formalnie zapewnia ciągłość finansów publicznych, ale jednocześnie wprowadza dodatkową niepewność co doprzyszłych rozstrzygnięć. Dla przedsiębiorców kluczowe są spójność decyzji oraz przewidywalność otoczenia prawno-finansowego.
Przedsiębiorcy, inwestorzy i instytucje finansowe potrzebuję jasnego sygnału, czy przyjęte zapisy budżetowe są trwałe i wolne od istotnego ryzyka prawnego. Kierowanie całej ustawy lub jej istotnych fragmentów do Trybunału, nawet po jej podpisaniu, osłabia ten przekaz i zwiększa chaos interpretacyjny.
W uzasadnieniu decyzji prezydent, ustami swojego rzecznika, wskazał na bardzo wysoki deficyt budżetowy oraz rosnące zadłużenie państwa. Jednak prezydent nie może skierować ustawy budżetowej do TK jedynie z powodu krytycznej oceny rządowych polityk, wyrażonych w zapisach ustawy. Musi wskazać, które konkretnie, w jego przekonaniu, artykuły Konstytucji narusza ustawa budżetowa. Dzisiaj tego jeszcze nie wiemy.
Jednak, pomimo faktu, że rząd od marca 2024 ignoruje wyroki TK, to w obecnej formule ciężar ryzyka przenoszony jest na podmioty działające w oparciu o polityki i ich finansowanie zawarte w kwestionowanej przez prezydenta ustawie budżetowej, co nie sprzyja stabilności ani długofalowemu planowaniu, w szczególności inwestycyjnemu, działalności biznesowej.






