Nielegalny handel wyrobami tytoniowymi ponownie gwałtownie rośnie. Organizacje pracodawców, przedstawiciele producentów, handlu, plantatorów oraz pracowników przemysłu tytoniowego biją na alarm. W I kwartale 2026 r. udział nielegalnych papierosów w rynku sięgnął już 9,7 proc – wynika z najnowszych wyników badania Instytutu Almares. Jeszcze w 2023 roku było to 4,7 proc.
Na wspólnej konferencji prasowej w Centrum Prasowym Polskiej Agencji Prasowej przy ul. Brackiej 6/8 w Warszawie przedstawiciele największych organizacji pracodawców oraz całego legalnego łańcucha dostaw alarmowali, że obecna polityka akcyzowa przynosi skutki odwrotne do zakładanych. Legalna sprzedaż wyrobów tytoniowych jest wypierana przez produkty podrabiane i pochodzące z przemytu. Przekłada się to również na niższe od pierwotnie zakładanych przez Ministerstwo Finansów wpływy z tytułu podatku akcyzowego.
Tylko w 2025 r. legalna sprzedaż papierosów spadła o 13 proc., a w pierwszych 7 miesiącach br. o kolejne 10 proc. Dane te zbiegają się z systematycznym wzrostem udziału nielegalnych papierosów w polskim rynku.
– Dzisiaj znów widzimy bardzo wyraźnie, że zbyt wysoka stawka akcyzy nie gwarantuje wysokich wpływów do budżetu. Jeżeli legalny rynek się kurczy, a konsumenci przechodzą do szarej strefy, państwo zamiast dodatkowych dochodów po prostu je traci – powiedziała Magdalena Szewczyk-Pochrzęst z Krajowego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego (KSPT).
Zmiana mapy akcyzowej oznaczała jedne z największych od lat podwyżek obciążeń podatkowych na rynku wyrobów tytoniowych. W 2025 roku akcyza na papierosy wzrosła o 25 proc., na tytoń do palenia o 38 proc., na wyroby nowatorskie o 50 proc., a na płyny do papierosów elektronicznych aż o 75 proc.
Tymczasem zakładane przez Ministerstwo Finansów wpływy nie zostały osiągnięte. Plan dochodów z analizowanych wyrobów akcyzowych na 2025 rok wynosił 37,15 mld zł, podczas gdy wykonanie wyniosło 33,61 mld zł. Oznacza to, że do planu zabrakło około 3,54 mld zł.
– Nie chodzi o to, żeby podatek był jak najwyższy. Chodzi o to, żeby był skutecznie pobierany. Dzisiaj coraz większym problemem jest to, że konsument znika z legalnego rynku, a wraz z nim znikają również wpływy do budżetu – podkreślił Główny Ekonomista Konfederacji Lewiatan, Mariusz Zielonka.
Problem w coraz większym stopniu dotyka również handlu. Legalnie działający przedsiębiorcy muszą ponosić pełne koszty podatków i regulacji, podczas gdy nielegalny rynek może oferować produkty po znacznie niższych cenach. Wraz ze wzrostem różnicy cenowej (cena papierosów z nielegalnego źródła to ok.10 zł, a z legalnego źródła minimum 24- 25 zł) rośnie więc przewaga szarej strefy.
– Handel jest jednym z pierwszych miejsc, w których widać skutki przesuwania się konsumpcji do szarej strefy. Dla wielu legalnie działających mniejszych sprzedawców wyroby tytoniowe odpowiadają za znaczącą część obrotu, dlatego odpływ klientów do nielegalnych źródeł jest dla nich szczególnie dotkliwy. Legalny przedsiębiorca nie może konkurować z produktem, od którego nie są odprowadzane podatki i który nie podlega tym samym obowiązkom regulacyjnym. Dziś papierosy w nielegalnym obrocie kosztują ok. 9-10 zł i z taką ceną nie da się konkurować – powiedział Maciej Ptaszyński z Polskiej Izby Handlu.
Jeszcze kilka lat temu Polska była wskazywana jako przykład kraju, który skutecznie ograniczał nielegalny rynek papierosów. Udział szarej strefy spadł z 18,3 proc. w 2015 roku do 4,7 proc. w 2023 roku. Od tego czasu trend się jednak odwrócił. W 2024 roku było to już 5,36 proc., w IV kwartale 2025 roku – 7,5 proc., a w I kwartale 2026 roku – 9,7 proc.
– Wzrost nielegalnego handlu do niemal 10 proc. rynku cofa Polskę w walce z szarą strefą o siedem lat. Podobny scenariusz widzieliśmy już w latach 2011–2014, gdy gwałtowne podwyżki akcyzy uderzyły w legalny rynek i wpływy budżetowe. Dlatego tak ważny jest dialog z przedsiębiorcami, którzy znają rynek i wcześniej wskazywali na te ryzyka. Przewidywalność fiskalna i regulacyjna jest kluczowa także dla atrakcyjności inwestycyjnej Polski – stwierdził dr Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców Business Centre Club.
– Przez lata udało się ograniczać szarą strefę i budować legalny rynek. Dzisiaj ten trend został odwrócony. Nie możemy udawać, że nie widzimy związku pomiędzy gwałtownym wzrostem obciążeń a tym, co dzieje się na rynku. Pamiętajmy też, że bardziej restrykcyjne regulacje zwiększają różnice cenowe pomiędzy rynkiem legalnym i nielegalnym, wzmacniając zachęty do przemytu oraz nielegalnej produkcji – wskazał Piotr Palutkiewicz, prezes Warsaw Enterprise Institute.
Przedstawiciele plantatorów i pracowników przemysłu tytoniowego zwracają uwagę, że problem nie kończy się na producentach czy handlu. Osłabienie legalnego rynku wpływa na cały łańcuch dostaw – od plantatorów, przez zakłady produkcyjne i zatrudnionych w nich pracowników, po dystrybucję i handel.
– Jeżeli legalny rynek się kurczy, konsekwencje ponoszą nie tylko firmy. To uderza również w ludzi pracujących w całym łańcuchu – od plantatora, przez przemysł, aż po handel. Szara strefa nie jest problemem jednej branży, ale problemem całej gospodarki – podkreśla Maciej Skorliński, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Pracowników Przemysłu Tytoniowego
Uczestnicy konferencji zwrócili również uwagę na problem przewidywalności polityki podatkowej. Mapa akcyzowa miała zapewnić przedsiębiorcom wieloletnią perspektywę i możliwość planowania działalności. Doświadczenia 2025 roku pokazują jednak, że przyjęte założenia wymagają ponownej oceny.
– Jeżeli po pierwszym roku mamy jednocześnie spadek legalnej sprzedaży, wzrost szarej strefy i dochody budżetowe niższe od planowanych o ponad 3,5 miliarda złotych, to jest moment na zatrzymanie się i analizę. Nie możemy automatycznie zakładać, że kolejne podwyżki przyniosą lepszy rezultat – powiedział Mariusz Zielonka.
Przedstawiciele organizacji uczestniczących w konferencji zaapelowali o zamrożenie podwyżek akcyzy zaplanowanych na 2027 rok, oraz wypracowanie racjonalnej mapy akcyzowej począwszy od 2028 r. Ich zdaniem sama idea wprowadzenia kalendarza podwyżek w 2022 r. była bardzo dobra i należy ją kontynuować. Jednak rewizja pierwotnego planu i doświadczenia 2025 roku powinny być podstawą do przeprowadzeniem rzetelnej oceny skutków dotychczasowych zmian.
– Przedsiębiorcy całego łańcucha dostaw branży tytoniowej potrzebują dziś kontynuacji racjonalnej mapy akcyzowej. Potrzebuje jej także budżet państwa. Jednocześnie konieczna jest pilna ocena tego, co rzeczywiście wydarzyło się na rynku w ostatnich dwóch latach. Liczby są jasne: legalna sprzedaż spada w sposób bezprecedensowy, szara strefa rośnie najszybciej od 15 lat, a wpływy z tytułu akcyzy w 2025 r. były niższe od zakładanych. To powinien być sygnał do podjęcia pilnych działań przez Ministerstwo Finansów – podsumowała Magdalena Szewczyk-Pochrzęst z KSPT.













