„Były to czasy najlepsze i czasy najgorsze, wiek mądrości i wiek szaleństwa, epoka wiary i epoka niedowiarstwa, czas światła i czas ciemności, wiosna nadziei i zima rozpaczy; mieliśmy wszystko przed sobą i nie mieliśmy nic przed sobą; wszyscyśmy zmierzali prosto do nieba i wszyscyśmy zmierzali prosto w przeciwnym kierunku – krótko mówiąc, epoka ta była tak bardzo podobna do obecnej, że niektórzy z jej najgłośniejszych autorytetów upierali się, by – czy to w dobrym, czy w złym sensie – postrzegać ją wyłącznie w stopniu najwyższym”.
Tak zaczyna się jedna z najpopularniejszych i najlepiej sprzedających się powieści świata, którą w 1859 roku napisał Karol Dickens. Sprzedana w ponad 200 milionach egzemplarzy „Opowieść o dwóch miastach” to historia Francuza Karola Darnaya i Anglika Sydneya Cartona, opisana właśnie na tle dwóch miast – Paryża i Londynu. Akcja powieści rozgrywa się od 1775 roku aż do rewolucji francuskiej. Opowiada o latach, w których dzieją się rzeczy straszne, zgilotynowano króla Ludwika XVI i jego żonę Marię Antoninę. Rewolucyjny terror doprowadził do śmierci ok. 40 tysięcy ludzi, w tym kilku czołowych przywódców rewolucji. W wojnie domowej w Wandei, która towarzyszyła rewolucji wg różnych szacunków mogło zginąć nawet pół miliona osób! Jednocześnie rewolucja zniosła władzę absolutną, stworzyła republikański system, nadała ludziom prawa obywatelskie. Stąd te słowa Dickensa o mądrości i szaleństwie, o świetle i ciemności w jednym czasie.
Sprzeczne stwierdzenia.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen swoje szóste orędzie o stanie Unii (State of the European Union – SOTEU) zaczęła od cytatu z powieści Dickensa przywołując jedynie pierwsze słowa: „Były to czasy najlepsze i czasy najgorsze”. Wyjaśniając czemu sięgnęła po to zestawienie powiedziała: „Jest to również trafny opis świata, w którym dzisiaj żyjemy. Tempo zmian jest niewiarygodne. Wyzwania są wyjątkowe. Oto, co sądzę, patrząc dzisiaj na Europę: Nasza Unia jest silniejsza niż kiedykolwiek. Stan naszej Unii może też być postrzegany jako bardziej niepewny niż kiedykolwiek. Te dwa stwierdzenia mogą wydawać się sprzeczne. A jednak oba są prawdziwe”.
Dlaczego jesteśmy silniejsi niż kiedykolwiek? Bo – zdaniem przewodniczącej KE – niemal do końca uniezależniliśmy się od rosyjskich surowców, bo zwiększyliśmy w ciągu ostatnich pięciu lat wydatki na obronność o prawie 80 %. Bo potrafiliśmy stanąć w obronie Grenlandii, gdy jej grożono. Wywiady naszych państw współpracują, wymieniamy się nawet najbardziej tajnymi informacjami, wspólnie zwalczamy dezinformację. Zwiększamy swoją autonomię strategiczną stając się coraz bardziej suwerenną Unią.
Jednocześnie środowisko międzynarodowe stało się nieprzewidywalne, a często wrogie. Obok nas toczy się krwawa wojna, w bliskim sąsiedztwie Europy także wybuchają groźne konflikty. Ich skutkiem ubocznym jest wzrost znaczenia partii populistycznych i antyeuropejskich, co tworzy poważne zagrożenia dla przyszłości demokracji. Wartości, na których przez dekady była zbudowana Europa są podważane, a nowe technologie ułatwiają rozprzestrzenianie się wirusa niszczącego świat pokoju i solidarności. To na poziomie makro, ale jak zawsze ta mieszanka powoduje, że stan kryzysu dociera do każdej rodziny. Martwimy się o koszty utrzymania, o spadek poziomu usług publicznych przy olbrzymich wydatkach na obronność. Nowe technologie tworzą zagrożenie dla wielu miejsc pracy, bo zastępują człowieka. Taki jest dzisiejszy „czas światła i czas ciemności”.
Środki zaradcze.
Mając świadomość złożonej sytuacji Ursula von der Leyen starała się nie tylko opisywać tę dychotomiczną rzeczywistość, ale też wskazywać kierunki dalszej drogi, proponować rozwiązania, które mogą złagodzić „wiek mądrości i wiek szaleństwa”. Mówiąc o wzroście cen energii, co uderza „w ludzi i w przedsiębiorstwa” zwróciła uwagę na konieczne „dokonanie jasnych wyborów fiskalnych, aby zapewnić stabilność budżetową, a jednocześnie chronić inwestycje”. Do tego potrzebny jest impuls rozwojowy, który ma zapewnić plan działania „Jedna Europa, jeden rynek”. O zakończeniu budowy jednolitego rynku mówi się od lat, ale teraz – jak zapewniała przewodnicząca –porozumienie polityczne już jest i do końca roku temat ma być zamknięty.
Jest też determinacja, żeby ograniczyć na tyle biurokrację, by inwestowanie nie było długotrwałą drogą przez mękę. Wszelkie zgody, pozwolenia mają być wydawane dużo szybciej, a obciążenia administracyjne dla firm mają być zredukowane. Ursula von der Leyen po raz kolejny chwaliła się, że 12 zbiorczych wniosków ustawodawczych przedstawionych przez jej Komisję, zmniejszy obciążenia administracyjne o około 17 mld euro rocznie. Ale niezwykle ważne jest, by widzieć to nie tylko z poziomu unijnego. Bo najłatwiej jest obwinić Unię za nadmierną regulację i utrudnianie życia, a nie własny rząd.
„Na szczeblu europejskim robimy wszystko, co w naszej mocy, aby ograniczyć biurokrację. Uważam, że teraz jest jednak czas na to, by swoje działania zintensyfikowały państwa członkowskie. Jeśli poważnie myślimy o uproszczeniu, to potrzebujemy również paktu przeciwko zjawisku „gold-plating”. W Polsce z tym zjawiskiem, czyli wykraczania poza niezbędne minimum przy implementacji dyrektyw UE, także mamy do czynienia. Odsyłam do raportu Forum Obywatelskiego Rozwoju i sieci EPICENTER ze stycznia tego roku, w którym autorzy bez znieczulenia opisują skalę zjawiska „pozłacania” w naszym kraju. Przywołam jeden tylko fragment: „Polska implementacja dyrektywy CSRD dotyczącej raportowania zrównoważonego rozwoju w dużej mierze zachowuje unijne minimum w zakresie treści raportów, ale jednocześnie wprowadza liczne dodatkowe obciążenia proceduralne i sankcyjne. Szczególnie problematyczne są bardzo surowe kary oraz ograniczenie rynku usług atestacji wyłącznie do biegłych rewidentów, co ogranicza konkurencję i podnosi koszty po stronie przedsiębiorstw”. A jednak dość powszechna jest opinia, że problemy stwarza tylko UE.
Wracając do SOTEU.
Olbrzymim dzisiaj problemem są ceny energii. Gdy już doszło do pewnej stabilizacji po wybuchu wojny w Ukrainie i zaczęliśmy się uniezależniać od rosyjskich surowców, przyszedł kolejny kryzys, tym razem na Bliskim Wschodzie. Po raz kolejny udowodnił nam, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od importowanych paliw kopalnych i jak to uzależnienie jest groźne i kosztowne. Wg obliczeń KE od początku wojny USA z Iranem ropa i gaz kosztowały nas dodatkowe 90 mld euro, bez najmniejszej dodatkowej cząsteczki energii!
Dla Ursuli von der Leyen wniosek jest oczywisty: „Musimy podwoić wykorzystanie naszej przystępnej cenowo, wytwarzanej na miejscu, czystej energii. Ze źródeł odnawialnych, jądrowych, biometanu i innych. Neutralnych pod względem technologicznym. Muszą one jednak zapewnić nam niezależność. Aby tę niezależność osiągnąć, musimy Europę zelektryfikować. Naszym celem jest podwojenie udziału energii elektrycznej do 2040 r. Dzięki temu Europa będzie mogła obniżyć koszty przywozu paliw kopalnych o 260 mld euro rocznie. Musimy jednak również zadbać o to, by wytwarzana przez nas energia elektryczna była dostępna”.
Okazuje się, że tylko w ubiegłym roku zainstalowano w UE 80 gigawatów mocy wytwórczej energii ze źródeł odnawialnych. Ale jest tego dużo więcej, tylko czekają na podłączenie. Brakuje nam pakietu dotyczącego europejskich sieci energetycznych, który pozwoli szybciej inwestować, szybko podłączać do sieci. Potrzebujemy też tanich i wydajnych magazynów energii, a to wymaga nakładów na badania naukowe i szybkie wdrażanie nowych technologii do biznesu.
Nie powtarzać błędów.
Pilnym tematem jest też uniezależnienie się od Chin, jako w zasadzie jedynego dostawcy surowców krytycznych i metali ziem rzadkich. Dobrze wiemy czym grozi ta monopolizacja ze strony kraju, którego przywódca jednym zdaniem może zatrzymać eksport do UE tych surowców, niezbędnych do produkcji wszystkiego co wiąże się z nowoczesnymi technologiami. To jeden z wielu powodów chęci budowania specjalnych relacji z Kanadą. Dowodem tej woli była obecność premiera Marka Carneya podczas wygłaszania SOTEU i słynne już słowa: „Drogi Marku, musimy pilnie nakreślić nasze partnerstwa na nowo. Chcę zatem współpracować z Tobą nad otwarciem drzwi dla Kanady, aby mogła się stać pierwszym członkiem stowarzyszonym UE”.
Gdy dzień później premier Carney odniósł się z wdzięcznością do tej propozycji powiedział między innymi: Warto zauważyć, że Kanada posiada złoża ponad 34 kluczowych minerałów i należy do czołowych producentów 10 spośród tych, które są najważniejsze dla transformacji energetycznej. To jest właściwa droga! Współpraca, sojusz z demokratycznym krajem wyznającym te same co my wartości. Tak można budować nawet jeśli nie pełną niezależność od Chin, to przynajmniej ją mocno zredukować.
Uruchomić 10 bilionów euro.
To co dalej jest piętą achillesową dla unijnej gospodarki to finansowanie rozwoju i inwestycji. Już wcześniej Komisja Europejska przedstawiła plan pracy nad unią oszczędności i inwestycji. Teraz chce pójść dalej, bo rozwój naszego rynku kapitałowego idzie powoli, a potrzeby przedsiębiorstw są pilne. Dlatego – mówiła pani przewodnicząca – „potrzebujemy systemu bankowego, który będzie budowany z myślą o wzroście gospodarczym, a nie tylko o stabilności. W związku z tym przedstawimy nowy pakiet bankowy, który posłuży uproszczeniu i rozwiązaniu problemu fragmentacji. Wiemy, że istnieje duże zapotrzebowanie na kapitał. Potrzebujemy jednak większych zdolności i gotowości do podejmowania ryzyka”. Pamiętajmy: prawie 10 bilionów euro oszczędności gospodarstw domowych tylko w strefie euro pozostaje na rachunkach bankowych, zamiast być inwestowanymi na rynku kapitałowym. Warto to jakoś uruchomić. Czekamy na szczegóły, podobno najpóźniej do początku 2027 roku.
Unijny sukces!
Nie sposób nie wspomnieć w tekście dla BCC o miłym, ciekawym polskim akcencie w SOTEU, który pojawił się wraz z opisem, jak w praktyce działa Europejski Fundusz na rzecz Przedsiębiorstw Scale-up. Ursula von der Leyen wspomniała, jak to z tego funduszu dokonano pierwszych inwestycji w firmie ICEYE. A historia powstania tego przedsiębiorstwa jest wymarzona do promocji Unii Europejskiej. Oto 15 lat temu dwóch chłopaków, Rafał Modrzewski z Polski i Pekka Laurila z Finlandii spotkali się na Erasmusie. Dokładnie to Rafał pojechał w ramach tego słynnego unijnego programu do Finlandii, na zajęcia w Uniwersytecie Aalto znajdującym się w obszarze metropolitalnym Helsinek. Spotkał Pekkę i – jak czytamy na stronie firmy ICEYE – „wspólnie przystąpili do budowy tego, co – zdaniem branży było niemożliwe do stworzenia: satelity SAR o masie poniżej 100 kg. Dzięki początkowemu finansowaniu z programów UE Horyzont 2020 oraz funduszy True Ventures i Draper Nexus, zespół przeszedł drogę od prototypu do gotowego urządzenia przeznaczonego do lotu”.
Ursula von der Leyen przyznała, że poza unijnym wsparciem np. z programu Horyzont 2020, ta mająca dzisiaj wymiar globalny firma, otrzymuje finansowanie z wielu źródeł, także spoza Europy, ale to nie zmienia faktu, że w jej historii możliwości jakie daje Unia Europejska trudno nie docenić. Jak mówiła – przedstawiając obecnych w sali plenarnej Rafała i Pekkę – „dzisiaj ICEYE jest jednym z czołowych przedsiębiorstw w dziedzinie technologii kosmicznej na świecie. Ma swoje biura w Finlandii, Polsce, Hiszpanii i Grecji. Historia ICEYE pokazuje, że Europa jest ojczyzną innowacji. I że możemy ożywić ducha przedsiębiorczości w Europie. Jestem zaszczycona, że założyciele tego przedsiębiorstwa są dziś z nami. Witam serdecznie Rafała i Pekkę. Jesteście symbolem prawdziwego europejskiego sukcesu”. Nie ukrywam, że było miło tego słuchać.
Co było w 73 minutach?
Oczywiście SOTEU to przemówienie – uznawane za najważniejsze w roku w unijnej bańce – w którym jest dużo więcej elementów, niż te dzisiaj przywołane. Bo było też dużo o wojnie w Ukrainie, pomocy dla tego walczącego państwa, o sztucznej inteligencji, którą Ursula von der Leyen określa mianem „drugiego punktu zwrotnego naszych czasów” oraz „fundamentem europejskiego społeczeństwa, gospodarki i bezpieczeństwa”.
Znalazł się też duży akapit o polityce klimatycznej, o której nie sposób było zapomnieć tego lata, podczas którego – co przypomniała pani przewodnicząca – „spłonęło 660 tysięcy hektarów ziemi. Zniszczeniu uległo około 12 milionów ton upraw. Kluczowe rzeki, takie jak Dunaj, Ren czy Garonna, znikają na naszych oczach. Podczas fal upałów odnotowano ponad 35 tysięcy dodatkowych zgonów”. Należy osłabić ETS? Zrezygnować z ETS2? W tej sprawie nie było nic konkretnego, ale padło zdanie: „Europa może, musi i będzie nadal realizować nasze cele klimatyczne”.
Był też fragment o dramacie Gazy, polityce migracyjnej, Europejskim Filarze Praw socjalnych, którego 10-tą rocznicę będziemy obchodzić w przyszłym roku. Pojawiła się też zapowiedź – co już nastąpiło w miniony czwartek – wniosku Komisji Europejskiej dotyczącego dostępu do mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 13 roku życia.
Ktoś powie: powiedzieć można wszystko. Wystarczy przejrzeć SOTEU z minionych lat i się okaże, że wielu zapowiedzi w ogóle nie zrealizowano. Tyle, że to myślenie bezrefleksyjne. Bo przecież wystarczy przypomnieć sobie pierwsze słowa tegorocznego orędzia: „były to czasy najlepsze i czasy najgorsze”. A w takich czasach należy planować, a że życie te plany czasem brutalnie weryfikuje….
Maciej Zakrocki







