O tym, dlaczego zużyty sprzęt elektryczny jest dziś kwestią bezpieczeństwa surowcowego, co oznacza rzeczywista niezależność organizacji odzysku i skąd wziął się wzrost świadomości Polaków z jednego do siedemdziesięciu pięciu procent – rozmawia redakcja z Grzegorzem Skrzypczakiem, prezesem zarządu ElektroEko Organizacja Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego S.A., członkiem BCC.

ElektroEko obchodzi w tym roku dwudziestolecie. Co przez ten czas zmieniło się w sposobie, w jaki patrzymy na elektroodpady?
Zmienił się kontekst – i skala. Dwadzieścia lat temu w polskim gospodarstwie domowym stało średnio piętnaście urządzeń elektrycznych i elektronicznych. Dziś to trzydzieści sześć. To nie jest tylko statystyka o rosnącej konsumpcji – to informacja o tym, jak duży strumień odpadów będziemy musieli za kilka lub kilkanaście lat zagospodarować. Przez pierwsze lata elektroodpad był postrzegany niemal wyłącznie jako problem środowiskowy – i słusznie, bo niebezpieczne substancje w starym sprzęcie to realne zagrożenie. Dziś ta perspektywa jest niewystarczająca. Zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny to źródło surowców krytycznych: miedzi, aluminium, metali ziem rzadkich, litu, kobaltu, neodymu – tych samych, które są niezbędne do produkcji baterii, układów scalonych, turbin czy infrastruktury sieci energetycznych. Europa sprowadza ponad dziewięćdziesiąt procent tych materiałów z zewnątrz, przede wszystkim z Chin. W tej sytuacji sprawny system zbiórki i przetwarzania elektroodpadów przestaje być tylko obowiązkiem regulacyjnym, a staje się elementem bezpieczeństwa surowcowego.
Jak duże są straty wynikające z tego, że sprzęt nie trafia do właściwego systemu?
Ogromne – i dobrze udokumentowane. W 2022 roku w krajach UE27+4 (Islandia, Norwegia, Wielka Brytania i Szwajcaria) wyprodukowano łącznie 10,7 miliona ton zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego, co daje około dwudziestu kilogramów na mieszkańca. Z tej masy legalnie zagospodarowano niespełna 5,7 miliona ton – czyli 54 procent. Reszta zniknęła: 3,3 miliona ton trafiło do skupów złomu, 700 tysięcy ton na składowiska lub do spalarni, 400 tysięcy ton zostało nielegalnie wyeksportowane, a los prawie 600 tysięcy ton w ogóle nie jest udokumentowany. Zużyty sprzęt w UE27+4 zawiera rocznie około miliona ton surowców krytycznych – 29 pierwiastków wskazanych przez UE w Critical Raw Materials Act. Z legalnie przetworzonych odpadów odzyskano około 400 tysięcy ton tych surowców, w tym 162 tysiące ton miedzi i 207 tysięcy ton aluminium. Nawet w legalnym obiegu traciliśmy przy tym około 100 tysięcy ton surowców krytycznych z powodu niedoskonałości technologicznych. Do 2050 roku masa surowców krytycznych w strumieniu elektroodpadów wzrośnie do 1,2–1,9 miliona ton rocznie. Pytanie, ile uda się zatrzymać.
Czym zajmuje się organizacja odzysku – i dlaczego to istotne z perspektywy biznesowej?
Każda firma, która wprowadza sprzęt elektryczny lub elektroniczny na rynek, ma ustawowy obowiązek zapewnienia jego zbiórki, przetworzenia po zakończeniu użytkowania, a także prowadzenia publicznych kampanii edukacyjnych. Może to robić samodzielnie lub powierzyć organizacji odzysku. My realizujemy te obowiązki w imieniu producentów i importerów – organizujemy i finansujemy zbiórkę oraz przetwarzanie. W ciągu dwudziestu lat przez system ElektroEko przeszło około 2 milionów ton zużytego sprzętu – jesteśmy od początku zdecydowanym liderem rynku. Na ten wynik przez lata przeznaczyliśmy blisko 830 milionów złotych, które zasiliły system: sfinansowały zbiórkę, a w znacznej mierze również rozwój i modernizację zakładów przetwarzania w Polsce. Polska zbiera 15,21 kilograma elektroodpadów na mieszkańca rocznie – siódmy wynik w Europie i więcej niż unijna średnia wynosząca 11,61 kilograma (dane Eurostat, 2023). Według wskaźnika WEEE Generated Polska osiąga około 87 procent przy unijnym wymogu 85 procent, podczas gdy średnia dla UE-27 to około 82 procent – formalnie wypełniamy, a nawet przekraczamy unijne cele. Jednocześnie w skali całej UE wskaźnik zbiórki wynosi dziś około 42 procent wobec unijnego celu 65 procent. Ta luka ma cenę – dosłownie: Komisja Europejska rozważa nałożenie sankcji w wysokości 2 euro za każdy kilogram niezebranego sprzętu od 2028 roku, co dla Polski oznaczałoby ponad 800 milionów euro rocznie.
Co konkretnie różni ElektroEko od innych organizacji odzysku?
Przede wszystkim to, kto stworzył tę organizację i komu ona służy. ElektroEko została założona przez producentów i importerów sprzętu – i to oni pozostają jej jedynymi akcjonariuszami. Żadnych zakładów przetwarzania, żadnych recyklerów w akcjonariacie. To nie jest przypadkowe – to świadoma decyzja założycieli, którzy uznali, że organizacja zarządzająca ich środkami powinna reprezentować wyłącznie ich interesy, bez konfliktu z innymi uczestnikami rynku. Stąd wynika nasza zasada: żadnych powiązań kapitałowych z wykonawcami, którym zlecamy usługi. Kiedy organizacja odzysku jest powiązana kapitałowo z zakładami, którym jednocześnie zleca przetwarzanie i recykling, znika możliwość niezależnej weryfikacji kosztów i jakości. W Polsce działa dwanaście organizacji odzysku i nie wszystkie działają w tym samym modelu, co my. Dzięki optymalizacji procesów i narzędziom zarządzania, które rozwijamy od lat, zaoszczędziliśmy naszym klientom łącznie ponad 200 milionów złotych. Koszty obsługi jednego kilograma wprowadzonego sprzętu wynosiły 20 lat temu 3–4 grosze. Dziś dochodzą do złotówki – a bez niezależnej kontroli mogłyby być jeszcze wyższe.
Jak wygląda wasza działalność edukacyjna i jakie przyniosła efekty?
Kiedy zaczynaliśmy w 2006 roku, zaledwie jeden procent Polaków deklarował wiedzę o tym, jak postępować ze zużytym sprzętem elektrycznym. Dziś to siedemdziesiąt pięć procent. Ten wynik to efekt dwudziestu lat konsekwentnej pracy: programu „Moje Miasto bez Elektrośmieci” prowadzonego w ponad 5 500 szkołach podstawowych, Centrum ElektroEkologii w Warszawie – jedynego w Europie miejsca dedykowanego wyłącznie edukacji o elektroodpadach – i corocznej koordynacji w Polsce Międzynarodowego Dnia Bez Elektrośmieci, inicjatywy WEEE Forum. Na te działania wydaliśmy łącznie około 58 milionów złotych. Bez żadnego wsparcia publicznego. Edukacja to nie dodatek do systemu – bez niej ani najlepsze regulacje, ani rozbudowana logistyka nie będą w pełni skuteczne. Dziś praktycznie nie znajdzie pan zużytego sprzętu elektrycznego na nielegalnych wysypiskach czy w lasach. To jest rzeczywisty efekt tej pracy.
Jesteście jedyną polską organizacją w WEEE Forum. Co to daje w praktyce?
WEEE Forum to globalna sieć pięćdziesięciu organizacji odpowiedzialności producentów z Europy, Afryki i obu Ameryk, z siedzibą w Brukseli. Organizacje zrzeszone w WEEE Forum zebrały dotychczas łącznie 45 milionów ton elektroodpadów – w samym 2024 roku ponad 3,6 miliona ton. Jesteśmy jedyną polską organizacją w tej strukturze. W praktycznym wymiarze to dostęp do wiedzy i standardów z dojrzałych systemów ZSEE na świecie – i możliwość wnoszenia polskiej perspektywy do dyskusji prowadzonych na poziomie unijnym. WEEE Forum reprezentuje organizacje odzysku wobec Komisji Europejskiej i uczestniczy w konsultacjach legislacyjnych. Uczestniczyliśmy w przygotowaniu raportu oceniającego stan systemu ZSEE w Polsce na nasze dwudziestolecie – z diagnozą i konkretnymi rekomendacjami reform. Dla klientów oznacza to, że ich obowiązki obsługuje organizacja, która nie tylko zna polskie przepisy, ale rozumie kierunek zmian regulacyjnych i potrafi go wyprzedzić.
Dokąd zmierza ten sektor i jakie są największe wyzwania na najbliższe lata?
Regulacyjnych wyzwań jest kilka, a ich skala rośnie. Wskaźnik zbiórki w UE wynosi dziś około 42 procent wobec celu 65 procent. Komisja Europejska rozważa sankcje od 2028 roku. Jednocześnie Critical Raw Materials Act nakłada rosnące oczekiwania wobec udziału surowców z recyklingu w nowych produktach, a rewizja dyrektywy WEEE – oczekiwana w 2026 roku – prawdopodobnie zaostrzy zasady zbiórki i raportowania. W Polsce mamy dziś moce przerobowe zakładów przetwarzania przekraczające 1,3 miliona ton rocznie, a obowiązki zbiórkowe zamykają się w niecałych 500 tysiącach ton. To strukturalna nadwyżka, która przy braku transparentności generuje ryzyko dumpingu i pozorowania działalności. Naszym zadaniem jako organizacji założonej i prowadzonej przez producentów i importerów jest pomagać im w zmianie perspektywy: elektroodpad przestaje być kosztem do minimalizowania, a staje się surowcem, który powinien wracać do łańcucha produkcji. Do tego potrzeba jednak lepszego prawa i wiarygodnych danych. Teraz, według jednej metodologii liczenia jesteśmy poniżej obowiązków nakładanych przez Unię, według innej – znacząco je przekraczany. W takim bałaganie trudno jest podejmować świadome i trafne decyzje biznesowe. Jeżeli chcemy, by Polska była kojarzona nie tylko jako rynek zbytu nowych technologii, ale jako hub nowoczesnego recyklingu i źródło surowców strategicznych dla Europy, musimy przestać myśleć o elektroodpadach jak o problemie, ale jako o przewadze biznesowej. Mamy ku temu wszystkie warunki: doświadczenie, infrastrukturę, rosnącą świadomość społeczną i rozwinięte rozwiązania organizacyjne. Potrzebne są decyzje, które zamienią ten potencjał w realną przewagę konkurencyjną.
Do kogo kierujecie zaproszenie do współpracy?
Z pewnością do każdego producenta i importera, który wprowadza sprzęt elektryczny lub elektroniczny na rynek w Polsce. ElektroEko jest organizacją założoną przez wprowadzających i zarządzaną w ich imieniu – przez radę nadzorczą złożoną wyłącznie z producentów, importerów i ich organizacji branżowych. To jedyna taka struktura na polskim rynku, która w pełni wyklucza konflikt interesów. Przez dwadzieścia lat zebraliśmy około 2 milionów ton sprzętu, wydaliśmy na system 830 milionów złotych, zaoszczędziliśmy klientom ponad 200 milionów złotych i zainwestowaliśmy około 58 milionów złotych w edukację. Szukamy partnerów, dla których liczy się rzeczywista odpowiedzialność, nie tylko papierowe spełnienie obowiązku.
Zapraszamy również wszystkie podmioty, dla których ważna jest rzeczywista ochrona środowiska, do wzięcia udziału w kolejnej edycji Międzynarodowego Dnia bez Elektrośmieci. Już wkrótce zaczniemy informować o szczegółach.








