5 obserwacji o projekcie budżetu na 2027 rok

02.10.2026

Budżet na 2027 r. pokazuje pięć powiązanych problemów: utrwalony wysoki deficyt, szybki wzrost długu, napięte założenia dochodowe, słabą zdolność polityczną do konsolidacji oraz rosnący koszt tej nierównowagi dla gospodarki i przedsiębiorstw.

Problemem nie jest już pojedynczy wysoki deficyt, lecz jego uporczywość.

Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł 7,3 proc. PKB w 2025 r., a na 2026 i 2027 r. rząd zakłada po 7,1 proc. PKB. Oznaczałoby to trzeci rok z rzędu z deficytem powyżej 7 proc. PKB – i to przy wzroście gospodarczym rzędu 3 proc., a nie podczas recesji. Coraz trudniej więc traktować tę nierównowagę jako cykliczną. Ma ona w dużej części charakter strukturalny.

Matematyka fiskalna nie potwierdza, że Polska może po prostu „wyrosnąć z długu”.

Dług sektora GG ma wzrosnąć z około 59,7 proc. PKB w 2025 r. do 72,7 proc. w 2028 r., czyli średnio o ponad 4 pkt proc. PKB rocznie. Dzieje się to mimo solidnego wzrostu gospodarczego. Analizy MFW oraz raport „Zagrożenia nadmiernego długu publicznego 2026” wskazują, że stabilizacja długu wymagałaby poprawy salda pierwotnego o ponad 4 pkt proc. PKB, czyli około 160-166 mld zł. Problemem nie jest zatem sam obecny poziom długu, ale jego trajektoria.

Budżet na 2027 r. ma niewielki margines błędu po stronie dochodowej.

Dochody budżetu mają wzrosnąć o blisko 11 proc. wobec przewidywanego wykonania 2026 r., wpływy z VAT o 9,5 proc., a z CIT o niemal 18 proc. Część dochodów zależy ponadto od wejścia w życie nowych ustaw podatkowych. Ryzyko jest więc nie tylko makroekonomiczne, ale także implementacyjne. W sytuacji, gdy deficyt już w scenariuszu bazowym wynosi 7,1 proc. PKB, słabsze wykonanie dochodów nie oznacza zejścia z wysokiego deficytu wolniej – oznacza jego dalsze zwiększenie.

Największym wyzwaniem staje się zdolność polityczna do rozpoczęcia konsolidacji.

Nakładają się trzy ryzyka: brak wiarygodnej średniookresowej ścieżki konsolidacji, presja przedwyborcza w 2027 r. oraz trudności we współdziałaniu rządu z prezydentem przy uchwalaniu części ustaw dochodowych. Fitch wskazał te czynniki, obniżając perspektywę ratingu Polski do negatywnej. Polska korzysta jednocześnie z elastyczności związanej z wydatkami obronnymi – procedura nadmiernego deficytu jest obecnie wstrzymana dzięki zastosowaniu krajowej klauzuli wyjścia dotyczącej wydatków obronnych. Nie zmienia to jednak faktu, że ścieżka wydatków netto nadal obowiązuje, a dług trzeba ostatecznie ustabilizować.

Koszt odkładania konsolidacji będzie coraz bardziej odczuwalny dla przedsiębiorstw.

2027 r. koszt obsługi długu ma wzrosnąć o około 17 mld zł, z około 90 mld zł do 107 mld zł, czyli o niemal 19 proc., a potrzeby pożyczkowe brutto mają wynieść około 565 mld zł. Im większe potrzeby finansowe państwa, tym większa jego zależność od ceny finansowania i tym silniejsza konkurencja o kapitał. W średnim okresie brak konsolidacji oznacza więc ryzyko utrzymywania wysokiego kosztu kapitału, rosnącą presję na zwiększanie dochodów podatkowych oraz wypychanie z budżetu wydatków bardziej prorozwojowych – w tym inwestycji. Dla przedsiębiorstw problem fiskalny nie jest więc abstrakcyjnym problemem sektora publicznego. Może coraz silniej wpływać na warunki finansowania, podatki i potencjał wzrostu całej gospodarki.

Na koniec warto spojrzeć na Rumunię – nie jako prognozę dla Polski, lecz jako ostrzeżenie przed podobnym mechanizmem. Tam również punktem wyjścia były relatywnie niski dług, szybki wzrost i utrzymywanie wysokich deficytów w dobrej koniunkturze. Odkładanie korekty sprawiło, że późniejsze dostosowanie musiało być znacznie gwałtowniejsze i zaczęło ciążyć na wzroście gospodarczym. Szerzej piszę o tym w tekście który ukazał się 4 września br. na łamach „Rzeczpospolitej” https://www.rp.pl/opinie-ekonomiczne/art45090981-pawel-wojciechowski-druga-rumunia.

 

Paweł Wojciechowski, Główny Ekonomista BCC

Warszawa, 7 września 2026

COPYRIGHTS BCC
CREATED BY 2SIDES.PL